Uśmiechnij się!

Końcówka ubiegłego roku przyniosła mi wiele dowodów na to, jaki spokój niosą za sobą wypracowane nawyki i umiejętności zamykające się w idei życia niespiesznego. Dostrzeganie dobra, które jest wokół nas, umiejętność wykorzystania własnych możliwości, proaktywność i radość z życia zamiast narzekania, szukania przyczyn i analizowania życia w kategoriach nieszczęścia.

Mniej więcej w połowie listopada kupiłam piękny, nowy kalendarz, włożyłam tam wszystko, co dla mnie ważne, zapisałam, zaznaczyłam daty i cieszyłam się na zbliżające działania. Jednym z założeń na koniec roku było oddanie, po raz kolejny, laptopa do reklamacji. Poczyniłam, co niezbędne i załatwiłam formalności ciesząc się, że w domu czeka na mnie drugi. Troszkę już wysłużony, ale dzielnie służący nam od wielu lat. Tym razem jednak powiedział dosyć. Jak to ładnie określić fachowiec: “jego dysk twardy był na ostatniej prostej i laptop nie ma czasu na robienie jakiś pierdół dla użytkownika, bo próbuje ratować swoje istnienie”. No cóż, pozostał mi trzeci najmniejszy, najmniej wygodny ale żywy. Ponarzekałam trochę na niego, poboczyłam się, że mały itp., ale włączyłam i usiadłam do pracy. Pierwszy komunikat, który zobaczyłam na ekranie wskazywał na awarię karty sieciowej, której brak… wiadomo wiąże się z odłączeniem od sieci. Próby przywrócenia działania nic nie dały i kolejny pojechał do fachowca.

A ja? No cóż, po pierwsze, obiecałam sobie nie narzekać na sprzęt, bo się obrazi 🙂 Po drugie, szybko zorganizowałam sobie dostęp do sprawnego komputera, gdzie mogłam przygotować chociaż życzenia świąteczne i nie tracąc spokoju zajęłam się tym, co miałam zaplanowane, wykorzystując kartkę i papier. Po trzecie, uśmiech moi drodzy. Obiecałam sobie, że mnie nie opuści nawet w tej mało komfortowej sytuacji. Kilka razy złapałam się na myśli: zrobię to z komputera, będzie wygodniej. I wtedy odzywał się mały chochlik mówiąc: ale Ty nie masz komputera 🙂

Skąd moje pozytywne nastawienie do tej sytuacji? Otóż, od początku było wokół mnie wiele osób, które oferowały swoją pomoc. Były gotowe pożyczyć sprzęt, bądź pomagały to załatwić, próbowały reanimować mój, czy też w ostateczności wyręczyły mnie w dostarczeniu go do informatyka. Nie bałam się prosić o pomoc i przyjmowałam tę, którą ktoś mi oferował. Po drugie, powstał cykl ręcznie spisany cykl wpisów na bloga wprowadzający zasady życia niespiesznego, które będą się tutaj pojawiały wraz z ćwiczenia już od początku następnego tygodnia. Okazało się bowiem, że łatwiej jest zrobić to na kartce, własnoręcznie, kolorowo. Dodatkowo ćwiczenia znajdziecie też w grupie https://www.facebook.com/groups/162650431123703/ Do której serdecznie zapraszam! Działajcie, opisujcie swoje doświadczenia i dzielcie się w komentarzach spostrzeżeniami. Zacznijmy nowy rok aktywną pracą dla siebie!

Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *