Po co nam niepowodzenia?

Legenda głosi, że Thomas Alva Edison wspominając swoją wieloletnią pracę nad wynalezieniem żarówki powiedział: Nie poniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10.000 błędnych rozwiązań. Było to dowodem jego konsekwencji w działaniu, samozaparciu ale także wiary w swoje umiejętności i możliwości. Trudno pewnie dzisiaj dowieść co go motywowało. Czy celem, który mu przyświecało była zmiana jakości życia ludzkości, czy po prostu chciał doprowadzić do końca to, co zaczął. A może najzwyczajniej w świecie nie lubił zapachu palonej nafty?

Niezależnie od tego, jaki był motyw jego działania należy przyznać, że konsekwencja a co za tym idzie skuteczność była niesamowita. Skąd się biorą tacy ludzie – zastanawia się zapewne wiele osób? Jak wychować młodego człowieka, aby dążył do celu pomimo niepowodzeń?

Otóż jest na to jeden prosty sposób! Pozwólmy mu próbować. Dajmy szansę popełniać błędy. Wzmacniajmy wiarę w to, że potrafi, da radę i ukończy to, co zaczął. Jeśli nie dzisiaj to jutro, może za kilka dni ale zrobi to sprawiając radość rodzicom i nauczycielom a sobie samemu dając ogromną satysfakcję.

Inspiracją do tego wpisu był film poświęcony kształtowaniu postaw małych dzieci. Naukowcy, zajmujący się edukacją i rozwojem, zachęcali rodziców i wychowawców do tego, aby pozwalali dzieciom na niepowodzenia wspierając jednocześnie w podejmowaniu kolejnych prób. Takie działanie rozwija kreatywność, uczy skuteczności czy współpracy. Zawali się zbudowana z klocków wieża – spróbuj zbudować następną! Nie uda się rysunek? – pomyśl, jak możesz go poprawić aby następnym razem kotek był kotkiem!

Drodzy rodzice i nauczyciele, nie poprawiajcie prac swoich dzieci, nie pomagajcie im się ubierać, pozwólcie przygotować posiłek i po nim posprzątać. Zaplanujcie czas tak, aby Wasze dziecko mogło spokojnie się samo ubrać przed wyjściem z przedszkola. Wasz syn zajął czwarte miejsce na zawodach sportowych – pogratulujcie mu tego, że wziął udział. Zabierzcie na mecz ulubionej drużyny i pokażcie, że w sporcie tak jest. Raz się wygrywa, raz przegrywa ale na boisko zawsze trzeba wyjść i podjąć rękawicę.

A przede wszystkim nie budujcie w nich negatywnych obrazów ich samych. Dajcie szansę spróbować rysunku, sportu czy muzyki. W rodzinie nie było artysty? Nie te geny? A może akurat? Może czas to zmienić?  Nawet jeśli nie wyrośnie nam wirtuoz skrzypiec czy wiolonczeli, damy szansę na poznanie, nowe doświadczenie. To od naszego wsparcia zależy, czy dziecko będzie zmotywowane, czy raczej odpuści po kilku razach. Nie śmiejmy się, gdy ubierze odwrotnie buty, nie oceniajmy negatywnie narysowanych kształtów, porzućmy sformułowania: mama zrobi to lepiej, szybciej czy dokładniej albo: ty to się do tego nie nadajesz, jesteś jak twoja babcia, jej też nigdy nie udawały się ciasta. Brzmi jak program, prawda? Mantra, która powtarzana zniechęci skutecznie i odbierze szansę.

Kochajmy nasze dzieci i dajmy im szansę. Pozwólmy doświadczać, próbować i wybierać to, co sprawia im przyjemność i radość. A że przy okazji rozleją wodę na podłogę, zabrudzą sukienkę czy zgubią klocek? Kto za pięć lat będzie o tym pamiętał? We wspomnieniach zostanie za to wspaniała zabawa i nauka!

AK

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *