Dorosła nauka z dziecięcych doświadczeń

Wspomnienie dzieciństwa

Jako, że dzieckiem byłam dość ciekawskim i wkładałam rączki tam, gdzie niekoniecznie było to bezpieczne to i przygód miałam zdecydowanie więcej niż inne dzieciaki. Opornie szło mi pogodzenie się ze zdaniem dorosłych, że dotykanie gorącej płyta pieca węglowego grozi poparzeniem a wkładanie metalowych przedmiotów typu wsuwka do włosów do gniazdka skutkuje, w najlepszym przypadku, fryzurą a la Einstein i chwilową ciemnością w mieszkaniu. Kto podróżował pociągami PKP pod koniec lat 70-tych ubiegłego stulecia (jakkolwiek to brzmi 🙂 ) ten pamięta zapewne sposób otwierania drzwi. Trzeba było nacisnąć klamkę o wyjątkowym kształcie, mocno popchnąć drzwi powodując tym samym złożenie się półokrągłego podestu, który stanowił platformę zasłaniającą schodki. Dzisiejsze systemy zabezpieczeń sprawiają, że drzwi zamykają się automatycznie i nie ma możliwości otwarcia ich podczas biegu pociągu. Wtedy wystarczyło, że pasażerowie wsiadając zamknęli je niedokładnie i otwarcie nie sprawiło większego problemu. Wiem, bo sprawdziłam, za co dzisiaj przepraszam ciocię, która zabrała mnie wtedy na wakacje.

Doświadczenie

Moje pomysły na testowanie cierpliwości rodziców do dziś potwierdza: brak regularnych linii papilarnych na jednym palcu (wspomniana powyżej płyta pieca kaflowego), kilkanaście szwów na lewej dłoni (słoik, który uparłam się wnieść sama), blizna na kolanie, wspomnienie skręconej nogi (kto zna Gdynię wie, jak wygląda kładka nad ulicą Podjazd – świetne miejsce, żeby sprawdzić ze starszym kuzynem kto szybciej zbiegnie po schodach). O wielu innych doświadczeniach nie wspomnę, a nóż trafi się młody czytelnik, który będzie chciał spróbować…

Czego mnie to nauczyło?

Jedną z lekcji odrobiłam sama będąc mamą. Moja córka świadomie nigdy nie powtórzyła moich wyczynów. Może dlatego, że pamiętając swoje doświadczenia starałam się nie tłumaczyć jej za dużo zagrożeń. Była dzieckiem wyjątkowo dbającym o własne bezpieczeństwo. O cudze też. Informacja, że coś może sprawić ból lub skaleczyć sprawiała, że pilnowała nie tylko siebie ale i innych.

Dziękuję

Poza tym, nauczyłam się, że jak raz coś zrobiłam to bez żalu, bez wracania do przeszłości odważnie mówię: to już jest za mną. Oddałam coś – niech cieszą się inni, sprzedałam samochód – nie zostawiam sobie zapasowego kluczyka, żeby chociaż w nim posiedzieć. To już nie jest moje. Niech korzystają inni. Za tę wiedzę dziękuję moim rodzicom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *